Jak to w Meksyku

Moje wrażenia z codziennego życia w Meksyku. Napisz do mnie: commbi@onet.eu

Wpisy

  • wtorek, 14 czerwca 2016
    • Cała prawda o Meksykanach

      Dopiero niedawno wpadła mi w ręce świetna książka Alana Ridinga „Distant Neighbors. A portrait of the Mexicans”, w której spisuje wszystkie ważne historie związane z Meksykiem, m.in. charakterystykę ludzi, co prawda dwadzieścia lat temu, ale wiele spostrzeżeń jest nadal aktualnych. A zatem wg Ridinga:

      1. Meksykanie są rozdarci między hiszpańską tradycją (katolicyzm, język, święta, aspiracje), a indiańską (duma z prehiszpańskiego dziedzictwa, mówienie z dawnych językach, tradycje lokalne, indiańskie stroje, wygląd).
      2. Meksykanie są refleksyjni, filozoficznie nastawieni do świata, cieszący się życiem, honorowi, marzący o leniuchowaniu, serdecznie, sentymentalni, czasami okrutni, z niezwykłą wyobraźnią, niezdolni do organizacji, anarchiści, kierujący się siłą, niż władzą.
      3. Meksykanin interpretuje świat emocjami. Dba o wewnętrzny komfort, nie o otoczenie, świat duchowy ważniejszy niż porządek w obejściu.
      4. Indywidualista, raczej niż grający w drużynie.
      5. Kochający kolory dookoła siebie.
      6. Posiada inne poczucie czasu. Ani śmierć, ani narodziny nie sa jakimś istotnym momentem na linii istnienia, śmierć jest śmieszna, groteskowa, wykpiwana. Przeszłość nie umiera nigdy. Przodkowie są wśród nas. Za to przyszłość zdaje się niemożliwa do zaplanowania, więc po co to robić? Lepiej wydac niż gromadzić, zabawi c się niż myśleć o jutrze. Ambicja? Marzenie o sukcesie wystarczy. Punktualność? Reguła dla jeleni. Przeciwnie! przybycie na czas jest widziane jako niegrzeczne.
      7. Cierpi na manana syndrom. To przejaw innego poczucia czasu i swojego miejsca w nim. Po co się szarpać dziś, skoro można to zrobić kiedyś tam. Sprzątaczki rzucają pracę z dnia na dzień, bo tak poczuły. Pryszłość jest nie do ogarnięcia, więc po co tracić czas. Ni modo - drugie ulubione słowo, tak musi być, los tak chciała, nie da się, nie ma wyjścia, asi es, tak już jest.
      8. Są przygotowani na najgorsze i akceptują najgorsze. Wg Octavio Paza - nihiliści
      9. Etniczna mieszanka narodu powoduje absurdalny rasizm wewnątrz społęcze nstwa i mimowolny podziw dla białych, gueros.
      10. Emocjonalni, wrażliwi, mozcno ziwązani z najbliższą rodziną.
      11. Maczyzm, wielowiekowa maska braku pewności siebie zaczęła się od zdrady Malinche (kochanki Corteza). Do dziś mężczyźni boją się damskiej przewrotności, na zapas nie ufają i kontrolują. Na zaufanie zasługuje jedynie własna matka i Matka Boska z Guadalupe.
      12. Fiesta, rzewna musyka, alkohol - najlepsze okazje do ekspresji miłości i nienawiści, zazdrości i lojalności. Spełaniają finkcje katharsis.
      13.Niechętni do idei solidarności, problemów nie dzilei się z obcymi, tylo sukcesy. Społeczn egoiści.
      14. Chaotyczni kierowcy, śmieciarze w przestrzeni publicznej.
      15. Aktorzy. Maskują emocje, frustracje, lęki. Biedni potrafią zarżnąć się na kredycie, niż oszczędzić na wioskowej fieście. Szafowanie akcesoriami statutu: zegarkiem ,torebką,   kierowcą, ochroniarzem.
      16. Cierpiący na manię tytułowania, wszyscy są profosorami, mistrzami, magistrami, licencjatami, doktorami, patronami, szefami.
      17. Słowa i człowiek mają osobne życie. Puste obietnice, słowa na wiatr, słowa zapychacze, pogaudszki o niczym – to specjalność meksykańska.
      18. Ksenofobiczni.
      19. Agresywni narodowcy, jednocześnie z podziwem zerkający na północnego sąsiada.

      Te i wiele innych ciekawostek o Meksykanach znajdziecie w książce. Polecam.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 czerwca 2016 04:18
  • wtorek, 26 kwietnia 2016
    • Prasówka

      Co słychać w Meksyku? Pogoda dopisuje, idą wybory, internet działa, ludzie chodzą do pracy, wszystko normalnie. Biorę do ręki gazetę z 20 marca, "Reforma", za 15 pesos kupiłam, czyli jakieś cztery złote. A w niej:
      1. Tekst główny na pierwszej stronie: rodziny zaginionych z Veracruz podważają wiarygodność policji, już 176 osób zaginionych w tym stanie od początku roku. Giną głownie młodzi mężczyźni, w większości przypadków zostali porwani/aresztowani przez policję, ciała niektórych zaginionych odnaleziono, ze śladami tortur. Rodziny się niecierpliwią, bo nie ma wieści o bliskich, nie ma winnych, a śledztwa są prowadzone opieszale i w tajemnicy. Na stronie są jeszcze mniejsze teksty o rekonstrukcji średniowiecznych walk i wyborach w Puebli.
      2. Tekst o polityce, niedoborach więźniów w głównych więzieniach i uratowaniu grupy 18 Kubańczyków, których prądy zniosły na meksykańską wyspę Cozumel.
      3. Na trzeciej stronie historia korupcyjno-mafijna z Coahuila, albowiem w procesie przeciwko eksgubernatorowi zeznawał El Mono, członek kartelu Las Zetas. W 2015 w tym rejonie doszło do 340 ekzekucji. Do tego zdjęcie policjantki z zamaskowaną twarzą i nowy gubernator obiecujący bezpieczeństwo.
      4.  Zdjęcie najsłynniejszej w tym czasie dziewczynki z wioski Majów na Yukatanie, Fatimy, która przez przypadek została zaproszona na pokład prezydnckiego samolotu i poleciała z prez. Pena Nieto do Miasta Meksyk. Opowiada, że ta wycieczka zmieniła jej życie, a samolot jest większy niż jej dom, że nigdy nie leciała samolotem, nigdy nie była w stolicy i jak podziwiali ją koeldzy i koleżanki. Przy okazji gazeta wylicza, że w miasteczku fatimy nadal brakuje doprowadzenia instalacji wlektrycznych do domó, podłogi są z ubitej ziemi, i istnieje wysoki odestek analfabetyzmu. Obok tekst, że radny partii PRD wzywa do ujednolicenia kodeksu w sprawie małżeństw nieletnich (obowiązuje niby zgoda na wydawanie za mąż osob powyżej 18 roku życia, ale w wielu rejonach zwyczajem jest wydawać za mąż dzieci i nastolatki).
      5. Na piątej stronie tekst o aktywiście meksykańskim który był swiadkiem zamordowania aktywistki z Hondurasu i teraz dostaje pogróżki. Obok dwa teksty-statystyki dotyczące migrantów z południa (Meksyk zalewa fala z Salwadoru, Gwatemali, Hondurasu), miejsc, gdzie dostają tymczasowe schronienie i przypadki łąmania praw człowieka.
      6. Zdjęcie ciała i tytuł” trzech zabityc w Acapulco. Słynny kurort jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Meksyku, co kilka dni dochodzi do przypadkowycy strzelanin na ulicy albo egzekucji (np. faceci w łódkach podpływają do plaży, wysiadają, strzelają do opalającego się faceta, wracają na łódź, odpływają). Tu i ówdzie policja odnajduje odcięte głowy zabitych. Procent zajętycyh hoteli w czasie Wielkanocy to niecałe 50 (Cancun miał 80 procent). Obok zdjęcie narcowiadomości (przesłąnie od mafii dla populacji cywilnej), podsumowanie zabitych w największych miastach Meksyku, wspomnienie krwawego piątku na przejściu granicznym Reynosa (ze Stanami Zjednoczonymi), relacja z procesu szefa policji w Cancun (za używanie broni policyjnej w czasie prywatnych spotkań z przyjaciółmi i rodziną, pewnie włożył fotki na fejsa). Zdjęcie z pogrzebu pięciu zabitych policjanów z Jalisco, którzy zginęli w walce z uzbrojoną grupą przestępczą.
      7. Na połowie strony kolorowa reklama „Odkryj Meksyk” i turyści w kajaku. Obok: Podsumowanie liczby porwanych osób w poszczególnych stanach (wygrywa Veracruz). Zdjęcie pieska rasy labrador, który przechodzi szkolenie na psa-tropiciela narkotyków.
      8. Felietony polityczne, stopka redakcyjna, żarcik graficzny.
      9. Felieton w temacie: problemem Meksyku nie jest nierówność, lecz bieda.
      10. Nekrologi i trochę polityki.
      11. Zamieszki wysiedlonych w Tapachula, finansowe nieporuzumienia przy pensjach nauczycieli w Monterrey, protest pod szpitalem w Juarez, gdzie matka zmarła przy skomplikowanym porodzie, zarzuty korupcyjne wobec polityczki z Morelii, wzrost liczy rozwodów w stanie Nuevo Leon.
      12. Trochę gospodarki (ukradli traktor z wystawy Expo Rural 2016 w Morelii.
      13. Doniesienia międzynarodowe (Papież, Rosja, Castro, zika).
      14. Tekst Mario Llosy.
      15.Porady zdrowotne.
      16. reklama.

       

      Wszystko Ok w Meksyku, życie płynie, słońce świeci, szkoły otwarte...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 kwietnia 2016 05:34
  • piątek, 11 marca 2016
    • Zima w Meksyku

      Nadeszły zimne fronty i z 30-stopniowych upałów Meksyk wskoczył w przymrozki. w Leon (środkowy Meksyk) spadł śnieg, 15 cm. W Guadalajarze (zachodnie wybrzeże) wiał silny wiatr i padał grad, w Puebli (środkowy Meksyk) wiatr, grad i powalone drzewa, podobnie w mieście Meksyk i okolicach, Chichuaua (północny stan) - śniegi, Oaxca (południe) - dramatyczne ulewy, zatopione domy, Acapulco (słynny kurort) nie ma prądu... Wieje wiatr z prędkością ponad 80 km na godzinę. Szkoły w niektórych rejonach zostały zamknięte, bo nauczyciele nie mieli jak dojść do pracy. W stanie Meksyk (środkowy Meksyk) odwołano lekcje w piątek, z powodu ryzyka przewracania się drzew i bardzo silnego wiatru. Dwa tygodnie temu grypa zdziesiątkowała klasy, wielu rodziców po prostu nie posyłało profilaktycznie dzieci do szkoły, teraz anomalie pogodowe. W deszczową środę dzieci w szkole miały wyjść na wycieczkę do muzeum. Noc poprzedzającą wyjście trwała dyskusja na whatsappie, czy na pewno szkoła powinna zezwoilić na to wyjście, bo padało od kilku dni i faktycznie na mieści utworzyły się ogromne kałuże. Na argument, że to wyjście do muzeum, a ni na mecz na świeżym powietrzu mamy mówiły, ze w muzeum będzie zimno (w Meksyku budynki nie są ogrzewane) oraz, że dzieci się zaziębią w autobusie. Jednym słowem panika. Dziś wiało, więc whatsapp parował -autorytety zalecają pozostać  w domu, najlepiej się zaryglować i nie posyłać dzieci do szkół. Pojawiła się informacja, że jest ogłoszony stan alarmowy, ale szybko została zdementowana przez media. Faktycznie rano spadło kilka ziaren gradu w niektórych rejonach. I wiało. W Puebli drzewo przygniotło jedną taksówkę.
      ULice opustoszały, imprezy odwołane, od przyszłego tygodnia powrót lata. W Meksyku istnieje powiedzenie, że luty jest szalony, i marzec podobnie, jeśli chodzi o temperaturę. Rok temu też marzec był zimny i gradowy...
      Można przyjechać do Veracruz albo Cancun i przez tydzień nie wyjść z hotelu, jak np. nasi znajomi w grudniu...

       nevadas_mexico_destacada-600x318
      https://cbtelevision.com.mx/suspenden-clases-por-mal-clima-en-6-estados-de-la-republica/


      http://www.razon.com.mx/spip.php?article291819

       

      Frío y lluvias afectarán este domingo a gran parte del país
      http://www.horacero.com.mx/nacional/se-esperan-lluvias-en-gran-parte-del-pais-2/

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 11 marca 2016 05:19
  • sobota, 09 stycznia 2016
  • piątek, 27 listopada 2015
    • Finanse po meksykańsku

      Dziś na świecie Black Friday, więc na blogu kulisy meksykańskiego systemu finansowego w wersji micro. Z moich obserwacji wynika, że Meksykanie nie trzymają pieniędzy w banku. Powód jest szokujący - nie ufają pracownikom banku. Słyszałam historie, że jak tylko ktoś zgromadzi kasę na rachunku, przekupny pracownik zgłasza do odpowiednich grup i już jesteś na celowniku złodziei, naciągaczy, porywaczy. Były sytuacje, komentowane szeroko w mediach, gdy ktoś wybierał sporą sumę z konta i zaraz potem został napadnięty na parkingu, wniosek - pracownik banku złożył zawiadomienie.

      Z tego też powodu wielu usługodawców nie ma opcji płacenia kartą. Inny powód jest taki, że wiele z tych biznesów jest prowadzonych na czarno. Mój znajomy niedawno zamiast zapłaty za usługę dostał zestaw skórzany dla Harleyowca...

      Ostatni weekend był szalony, tzw Buen Fin, czterodniowe szaleństwo wyprzedażowe, podobno ludzie się tratowali przy co ciekawszych ofertach. Znam rodziny, które czekają cały rok na możliwość zrobienia zakupów w Buen Fi, chociaż w radio ostrzegali, że część tych promocji to zwyczajna lipa... Teraz natomiast nadchodzi czas finansowych bonusów dla każdego pracownika w Meksyku. Aginaldo świąteczne musi dostać każdy pracownik - firmy państwowej, prywatnej, a nawet ten zatrudniony na czarno, przy domu. To silna, niepodważalna tradycja. taka trzynastka, finansowy zastrzyk na święta.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Finanse po meksykańsku”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 27 listopada 2015 15:08
  • środa, 18 listopada 2015
    • Incydent na drodze

       Ostatni weekend zapamiętamy jako jeden z najbardziej pechowych. W okolicach miasta Quaretaro (środkowy Meksyk) zatrzymaliśmy się spróbować lokalnego wina, na trasie między Tequisqyiapan a Pena de Bernal jest kilka winnic otwartych dla turystów. Złodziejom wystarczyło piętnaście minut, by obrabować nam samochód. Dosłownie kilkanaście minut później w lekkim korku na drodze stuknął nas samochód z tyłu.

      Teraz krótki opis rozwiązywania tego typu problemów w Meksyku. Moi znajomi wiele razy uprzedzali mnie - jak cię stuknie ktoś, kto nie ma ubezpieczenia, odpuść sobie, straciłaś. Zważywszy, że ubezpieczanie samochodów od wypadku nie jest tu popularne, taka postawa może stanowić pewne wyzwanie finansowe dla nas, ubezpieczonych.

      ok. Stuknęli nas, dwóch kolesi, starawym samochodem, bez dokumentów, bez ubezpieczenia, lekko pod gazem. Zanim zdążyliśmy ustalić fakty, nadjechała policja na sygnale, patrol zajmujący się obsługą tej konkretnie autostrady. Za chwilę podjechała też karetka Czerwonego Krzyża, zapytać czy nie potrzebujemy pomocy. Aż dotąd wszystko przebiegało sprawnie.

      Postanowiliśmy wezwać nasze ubezpieczenie, bowiem samochód jest służbowy i wolimy załatwiać sprawy legalnie, o ile to możliwe.

      Godzinę później dotarł ubezpieczyciel i rozpoczął żmudne negocjacje ze sprawcą. Zjechała się  CAŁA rodzina sprawcy - ciężarna żona, kuzyn, bratanek, matka z ojcem. Plus sąsiedzi. POlicjant zanotował, że kierowca miał promile, spisano protokół, oszacowano nasze straty na 3 tysiące złotych. Rozpoczęło się bezowocne oczekiwanie na gotówkę. Dzwonienie. Negocjacje. Trzy godziny później policjant zdecydował, że w tej sytuacji musimy pojechać wszyscy do Ministerio Publico (była niedziela wieczór) i tam rozpocząć inną procedurę wobec sprawcy. Ubezpieczyciel doda, że to oznacza cała noc w Ministerio i zarekwirowanie naszego samochodu jako dowodu w sprawie na jakieś 15 dni. Uznaliśmy takie rozwiązanie za chore i  nie zgodziliśmy się. Ubezpieczyciel doradził, aby wziąć co daje sprawca i oddalić się (telewizor). Musieliśmy anulować zgłoszenie, podpisać, że nie rościmy żadnych pretensji do nikogo. My odjechaliśmy, a policjanci zostali ze sprawcą, myślę, że dwie flaszki załatwiły resztę.

      Nie słuchałam koleżanek, to teraz wam mówię: jeśli was stuknie ktoś bez ubezpieczenia - bierzcie plazmę i dajcie sobie spokój!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 18 listopada 2015 23:47
  • czwartek, 05 listopada 2015
    • Los Muertos

      Za nami najbardziej kolorowe, pachnące, widowiskowe święta meksykańskie - Dzień Zmarłych. Zmiksowane z silnie rozpowszechnioną, szczególnie w dużych miastach, tradycją Halloweenową przynosi ciekawe efekty.

      Najpierw jest szaleństwo Halloweenowe - kostiumy, przebiarańcy, fiesty, dzieci rysujące upiory i dekorujące czaszki, procesje po domach w poszukiwaniu cukierków, strasznie udekorowane domy. Meksykańska tradycja na przeżywanie Dia de Muertos to z kolei budowanie ołtarzy zmarłym, palenie im świeczek i poszukiwane kontaktu ze światem zmarłych. Nie znam Meksykanina, który nie wierzyłby w silne współistnienie świata żywych i zmarłych i nie potrafiłby przytoczyć kilku anegdot z własnej historii. Ścieżka kwiatów tego dnia biegnie do drzwi albo i poza dom, aby zmarły łatwiej trafił do swojego ołtarza. Na cmentarzach grają mariachi i leje się tequilla. Oto zdjęcia kolorowej, śmiertelnie udekorowanej Puebli.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 listopada 2015 01:46
  • poniedziałek, 12 października 2015
  • piątek, 09 października 2015
    • Wojny na granicy Usa-Mex

      Dopiero niedawno odkryłam serial dokumentalny "Border Wars", produkowany przez USA już od 2010 roku. Temat mnie ciekawi, ponieważ opowiada o zmaganiach dzielnych  agentów amerykańskich z zalewem meksykańskich imigrantów i handlarzy narkotyków. Kamera śledzi celników przeglądających dokumenty, towarzyszy agentom na koniach lub quadach przeczesujących nocą pustynie Arizony, zagląda pod maski samochodów zamienionych w ładownie marihuany, obserwuje nocne loty szybowców zrzucających towar po amerykańskiej stronie i wślizguje się za agentami w podziemne tunele, wykopane pod granicą.

      Agenci mówią po hiszpańsku i w sumie traktują Meksykanów dobrze. Na ogól mają do czynienia z ludźmi głodnymi, wyczerpanymi, odwodnionymi, zdezorientowanymi, czasami dziećmi. Meksykanie imigranci próbująszczęścia w grupach. Płacą przewodnikowi, ten pod osłona nocy prowadzi ich przez pustynie, popędza, narzuca tempo, dostanie całość pieniędzy, jak doprowadzi grupę do określonego celu (jakieś większe miasto, gdzie mogą zniknąć w tłumie, zostać odebranymi przez kogoś z rodziny). Ci bez przewodnika, albo z przewodnikiem oszustem zostaja pozostawieni sami sobie. Bez wody, bez planu drogi, bez wyobrażenia ile dni muszą iść, wystawieni na słońce i niebezpieczne zwierzęta. Wielu umiera po drodze. Złapani mówią, że wrócą jeszcze raz, lepiej przygotowani, taka gra w ja uciekam, ty mnie łap.

      Buty mają owinięte szmatami, żeby nie zostawiać śladów na piasku. Ci, którzy przenoszą ładunki narkotyków, dźwigają nawet 30-kilogramowe obciążenia.

      Znam te historie z drugiej strony. Znajoma mówiła mi, że jej mąż dwa razy nielegalnie przekraczał granicę. Raz go złapali, raz miał szczęście. 7 dni przez pustynię. Inna Meksykanka szła tunelem, wygodnym, ale to było paręnaście lat temu i kontrole były mniejsze. Dawniej też łątwo było przekupić celników, nielegalni szli wtedy, gdy była przekupiona zmiana na granicy. Wielu  z nich wracało w końcu do Meksyku, bo tęsknili za rodzinami. Za jedzeniem. Za byciem normalnym obywatelem, nie osobą gorszej kategorii. Jak to ujął pewien taksówkarz, były emigrant, z Guadalajary: "może tu mniej zarobię, ale mam swoich kolegów, do których wpadnę na tequille, i nie musze się anonsować tydzień naprzód, ludzie są weselsi i życie płynie leniwie..."

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 09 października 2015 06:12
  • wtorek, 22 września 2015
    • Jest odważna dziennikarka w Meksyku

      Trafiłam na świeżą notkę, sprzed dwóch dni, o nagrodzie przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy hiszpańskojęzycznych dla Carmen Aristegui, niepokornej meksykańskiej dziennikarki. Nagrodę otrzymała za reportaż "Casa Blanca" (Biały dom), traktujący o machlojkach obecnego prezydenta Pena Nieto i jego rodziny. Prasa porównuje aferę do innych podobnych przypadków, nazywając ją a to Watergate, a to Mexicoleaks. Chodzi o korupcję na szczeblach władzy - pierwsza dama zakupiła jakoby rezydencję na luksusowym  osiedlu Lomas de Chapultepec od firmy, która wygrywała przetargi decyzją najbliższych urzędników Pena Nieto (podobnie robili inni urzędnicy rządzącej partii).

      Niepokorna dziennikarka została zwolniona z radia Noticias MVS i nie było to jej pierwsze doświadczenie. Kilka lat temu oskarżała ówczesnego prezydenta Calderona o alkoholizm i to śledztwo również przypłaciła utratą pracy. Tym razem wraz z dziennikarką zwolniono kilkoro jej współpracowników, a w geście solidarności ze zwolnionymi odeszli także niektórzy publicyści i dziennikarze stacji. Nie obyło się też bez nawoływania do bojkotu stacji, protestów ulicznych, petycji na platformie Change.org i akcji poparcia dla zwolnionych na Twiterze. Aristegiu publikuje dalej na niezależnym portalu i przyłączyła się do społeczności Mexicoleaks, gdzie wciąż można znaleźć niezależne analizy i słowa krytyki wobec rządzących, rzadkość w meksykańskim dziennikarstwie. Jeden z amerykańskich portali posumował aferę: Logika po meksykańsku:  odkryć konflikt w świecie władzy. Kogo wyrzucić? Dziennikarzy, którzy dokonali odkrycia."

      Wnętrza domu, i samą pierwsza damę oraz dziennikarkęmożna pooglądać tu: https://www.youtube.com/watch?v=DW8YtMI3cWk

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 września 2015 19:29
  • środa, 17 czerwca 2015
    • Szkoła w Meksyku

      Zbliża się koniec roku szkolnego, to może dziś trochę refleksji o szkole meksykańskiej. Są dwie: publiczna i prywatna. To dwa światy.

      Szkoła publiczna - ubóstwo, 30-osobowe klasy,
      niewykwalifikowani nauczyciele (rząd walczy z tzw. plazą, czyli blokowaniem
      dożywotnim etatów i przekazywaniem ich na kogoś z rodziny np.), teoretycznie
      bezpłatna, ale zdażają się nadużycia (są kampaniespołeczne uświadamiające
      ludziom, że w szkole państwowej dyrekcja nie ma prawa żądać żadnych opłat),
      nauczyciele, którzy nie przychodza do pracy i nie ma zastępstwa, rodzice,
      którzy muszą świadczyć różne pomocnicze usługi, kończy się koło trzynastej,
      rodzice odprowadzają dzieci na piechotę lub rowerem, autorytaryzm.

      

      Prywatna - płacisz, to wymagasz, języki,
      lekcje artystyczne, wycieczki, psycholog, lekarz, dostęp do internetu, rodzice
      lub ochroniarze podwożą dzieci samochodami, chipy, elektroniczne zamknięcia
      bram, wykwalifikowani nauczyciele, często native spikerzy, zaangażowanie w
      akcje ekologiczne i charytatywne, dostęp do restauracji albo kuchni.

       

      Wspólne - apele, fanfary, przemarsze, mundurki,
      jednostka nadzorująca (SEP), obsesyjne przywiązanie do wyglądu zewnętrznego
      (żel, związane włosy, krótkie u chłopców, schludność, mundurek).

      Trzy lata temu powstał genialny dokument o szkole meksykańskij "De panzanzo", pokazujący generalnie braki w szkole: korupcję, biurokrację, słabe przygotowanie klas i nauczycieli, słabe warunki lokalowe.

      Kilka danych statystycznych według danych z dokumentu:

      1.Tylko połowa dzieci rozpczynających podstawówkę skonczy gimnazjum, a 2 studia magistrskie.

      2. Srednio 8,5 roku trwa cykl szkolny dzieci meksykańskich  (w Norwegii 14 lat)

      3. Niecały jeden procent dzieci osiaga zaawansowany poziom matematyki (pomiar PISA 2009), dla porówania – Honkong ponad 30 procent, średnia ogólnoświatowa 12 procent.

      4.Wydatki na szkolnictwo to prawie 20 procent publicznych pieniedzy (największa wartość w skali świata, srednia to 12 procent).

      5. Siedem na dziesić dzieci nie rozumie co czyta i nie potrafi rozwiązać
      prostych zadań matematycznych. Ilośc wybitnych uczniów – znikoma.






       

      „Jesteśmy tak źle wyedukowani, że nie zdajemy
      sobie sprawy, jak źle jesteśmy wyedukowani” – to cytat z filmu. Bieda jest
      ściśle skorelowana z poziomem wykształcenia. Najgorzej wykształceni sa
      najbiedniejsi, ci, którzy kończa par klas podstawóki, bo do szkoły mają daleko,
      albo rodzice potrzebuja ich do pracy, albo zgodnie z przekonaniami grupowymi
      (wspólnoty indiańskie nie mówiące po hiszpańsku) nie są posyłani do szkół.
      Dysporoporcje w zarobkach – po gimanzjum jakieś 1300 zotych, po studiach – 13 tysięcy złotych. 98 procnt zarabia bardzo źle, 2 procent bardzo dobrze. Matki na wsiach mają tylko jeden postulat do szkoły – aby były lekcje. Ale i to czasami jest
      nieosiagalne.

      Jedna na dziesięć szkół nie ma elektryczności ani łazienek.

      Nauczyciele stoja na samym początku tej
      katastrofy – nie przychodza do szkoły bez usprawiedliwienia, i bez
      konsekwencji. Dzieci siedzą same, albo sa odsyłąne do domu. Teretycznie maja
      obowiązek podnosić kwalifikacje (hitem tego roku jest każdy ostatni piątek
      miesiaca wolny od szkoły dla dzieci, bo nauczyciele mają się dokształcać, także
      ci  z prywatnych szkół!).  Nikt nie wie, ile dokładnie jest nauczycieli w
      Meksyku!

      Nauczyciel może wystartowac w konkursie, ale
      może tez kupić swoje miejsce pracy. Może je piastowac dożywotnio, a nawet przekazać dzieciom, wnukom, sąsiadowi. Nauczyciele z długim stażem i kwalifikacjami, mogą nieźle zarabiać.

      Teretycznie SEP kontroluje szkoły, w 2011 rozpoczął nawet egzaminy nauczycieli, aby stweridzić ze jest źle i zapomnie wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje. Nauczyciele potrafia wyjść na ulice, palić opony, a nawet nie zgłaszac się do pracy przez miesiąc w ramach strajku.

      Gdzie się podziewają pieniądze na szkolnictwo
      – najwyższe na świecie? Można się domyślać. Pierwsze miejsce – lipne etaty,
      drugie – przekręty, trzecie – korupcja.

      Najsłynniejszy skandal korupcyjny ze szkołą w
      tle to historia Estel Gordillo, polityczki i szefowej związku nauczycieli,
      uznanej przez Forbesa jedna z dziesięciu najbardziej skorumpowanych osób w
      Meksyku, aresztowanej w 2013 roku.

      Nota bene ofiary nieumiarkowanych operacji plastycznych: http://www.debate.com.mx/opinion/Elba-Esther-Gordillo-esta-por-salir-de-la-carcel-20150615-0210.html

       

       

      W Meksyku nie pierwszego września dzieci ruszają do szkół, ale już 17 sierpnia.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Szkoła w Meksyku”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 17 czerwca 2015 17:22
  • środa, 10 czerwca 2015
    • Zwycięstwo PRI

      Nie było zaskoczeń. W niedzielnych wyborach wygrała PRI (Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna), która rządzi Meksykiem od, uwaga, 1929 roku. Na chwilę w 2000 roku prezydentem został Vincent Fox, nie z PRI, a potem Calderon,  nie z PRI, ale już w 2012 partia powróciła do władzy, ma swojego prezydenta - Enrique Pena Nieto i teraz wygrała kolejne wybory z poparciem prawie 30 procent.

      Na drugiej pozycji, jak zawsze konserwatywno-liberalny PAN.

      Jedyną kobietą, która może świętować sukces wyborczy jest Claudia Pavlovich, reprezentantka rządzącej dotychczas koalicji PRI-PVEM-PNA, która zdobyła 47 procent głosów i zostanie gubernatorką stanu Sonora. Z wykształcnia jest prawniczką, ale od wielu lat zaangażowaną w politykę.

      Obecnie nie ma w Meksyku stanu rządzonego kobiecą ręką, ostatnia gubernatorką była Ivonne Ortega Pacheco na Jukatanie w latach 2007-2012.

      Na czas wyborów, a nawet dzień wcześniej pozamykano sklepy z alkoholem i zarzaązono prohibicję. Udokumentowano wiele przypadków handlowania głosami i fałszowania wyników wyborów w dotychczasowej historii Meksyku.

       

      Z ciekawostek pt. "możliwe tylko w Meksyku": w małym miasteczku Yurécuaro burmistrzem został niezyjący juz od maja Enrique Hernández Salcedo, kandydat partii Morena. Został zamordowany w czasie mitingu wyborczego. Znany był z tego, że odważnie stawał przeciw lokalnej grupie przestępczej Caballeros Templarios.

      Innym zaskoczeniem była po raz pierwszy w historii wyborów wygrana niezależnego kandydata Jaimego Rodrígueza Calderóna, znanego też jako El Bronco w stanie Nowy Leon (47 procent głosów). Głosił hasło skończenia z przestępczością, korupcją i strachem. Kocha konie i ma 9 rodzeństwa. Sam ma 7 dzieci.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 10 czerwca 2015 16:29
  • czwartek, 04 czerwca 2015
    • Miłosna telenowela

      Mogę śmiało powiedzieć, że Meksyk żyje telenowelami. Aktorki, dekoracje wnętrz, makijaż, sposob bycia i życie erotyczne dla wielu osób są jak przewodnik po życiu. Sama nie oglądam, ale w poczekalniach podglądałam - luksus, zdrady, knowania, sztuczne piersi, sprzątaczka - milionerką, wszystko co tylko można sobie wyobrazić. A życie czasami potrafi wyprzedzić telenowelę i oto kilka przykładow w brzegu, z życia moich koleżanek Meksykanek.

      Erica. Dziennikarka, bojowa babka, mama jednej dziewczynki i do niedawna męża - obiboka. Parę miesięcy temu oświadczył, że już jej nie kocha, zakochał się bowiem w 20-letniej tancerce brzucha. Największym zmartwiniem Eriki było, jak powiedzieć o rozwodzie bardzo pobożnym rodzicom.

      Isabela. Mąż biznesmen, troje dzieci, ona niepracująca pani domu. Zapisała się na jogę, mąż kazał przerwać, bo instruktor za przystojny. Chciała założyć swój biznes, mąż niezadowolony, że będzie wychodzić z domu i poznawać jakichś mężczyzn. Poszła na spotkanie w sprawie uwolnienia kobiecości, mąż trzy dni obrażony. Tymczasem mąż co roku zmienia asystentkę, zawsze jest młoda, ładna i bez zobowiązań. ASystentka przysyła mężowi foto z butami na biurku, profil piersi, całus, mąż tłumaczy, że to takie żarty pracownicze. Mąż chodzi z asystentką na spotkania służbowe, jeździ z nią na wyjazdy dokształcające, wraca do domu po 23-ej, a w gabinecie ma portret asystentki. Żona bezradna, bo nie ma twardych dowodów, ale mówi, że jak złapie na gorącym uczynku - spali mu samochód i porąbie siekierką telewizor.

      Anya. 20 lat stażu małżeńskiego, niepracująca, sterana życiem, mąż biznesmen na każde urodziny obiecuje jej samochód, którego jej jednak nigdy nie kupi, bo wie, że samochód oznacza wolność, a tak może po żonę podjechać, odebrać, zawieźć albo nie, słowem uwięzić w domu. Co tydzień daje jej na zakupy 500 złotych i rolicza z wydatków. Sam od wielu lat ma kochankę, czasami jeździ z nia na weekendy i nawet nie waha się wrzucić fotki na facebooka.

      Carmen. Wykształcona prawniczka, mąż - filozof, wykładowca akademicki, dwoje dzieci. Carmen żąda rozwodu i praw do opieki nad dziećmi, mąż porywa dzieci ze szkoły i znika na miesiąc. "Na szczęście" ulega wypadkowi, trafia do szpitala, dzieci wracają do mamy, sprawa toczy się w sądzie, jedna o rozwód, druga o pobicie, bo dla filozofa niesforna żona prosi się o lanie na parkingu przed suprmarketem (panowie myjący samochody będą świadczyć w sądzie).

       

      Jeden mój znajomy amerykanin opowiadał, że miał króciutki epizod ślubny z Meksykanką, która oglądała całymi dniami telenowele, a potem zachowywała się jak ich bohaterki, raz była namietna, raz roszczeniowa, rano rzucała talerzami, potem znowu się łasiła, w końcu zażądał rozwodu, mówi, że to telenowele zrujnowały mu życie.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 czerwca 2015 06:08
  • środa, 27 maja 2015
    • Marina

      Dawno nie zagladalam na bloga, oddawalam sie zyciu towarzyskiemu, wiec tym razem kolejna historia z zycia wzeita. Moja kolezanka Marina ma partnera i dwoje dzieci, oraz niezwykly dar odczuwania nadnaturalnych zjawisk. Dzieci lęczy dotknięciem rąk, masażami, olejkami, dużą wagę przywiązuje do feng-szui i ekologii. Jest dyplomowaną mistrzynią reiki oraz aromoterapeutką. Zawodowo pracuje jako notariusz. ma sprzataczkę i prywatnego kierowcę, który wozi dzieci do szkoły i na zajęcia, robi zakupy, a jak trzeba to bawi się w niańkę i kucharza.

      Jakis czas temu Marina szukała domu do wynajęcia w Puebli. jej partnerowi spodobał się jeden dom na strzeżonym osiedlu, juz prawie dobił targu z właścicielem, tylko Marina miała rzucic okiem, czy wszystko jej sie podoba. Przyjechała, pooglądała dom, zajrzała do kazdej komórki i zażądała zerwania wstępnej umowy. W domu jest starsza kobieta.

      Właściciel poruszony mówi, że faktycznie w tym pokoju dawno temu meiszkała jego matka, ale już od dwóch lat nie żyje.

      Jakiś czas później Marina postanowiła kupić dom. Pod tym samym kątem obejrzała wszystkie nieruchomości i kupiła "czystą" nieruchomość.

      Do remontów zatrudniła znajomego swoich znajomych, który ponad miesiąć spał w tym domu, a w dzień pracował. Dwa tygodnie temu odmówił dalszej współpracy. Twierdzi, że w domu dzieją się dziwne rzeczy. Ciężkie maszyny zmieniaja swoje położenie, słychac dziwne głosy, a na schodach, w nocy, widział postać dziecka...

      Marina twierdzi, że to całkowicie wykluczone, ale musi szukać nowego robotnika.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Marina”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 27 maja 2015 15:35
  • środa, 29 kwietnia 2015
    • Veracruz

      Veracruz - portowe miasto, z tradycjami, w którego okolice przypłynęli pierwsi Europejczycy 500 lat temu. Na mnie nie robi wrażenia, sprawdza się jedynie jako miejsce z dużą bazą hotelową, ciepłym oceanem i blisko od Puebli. Oto zdjęcia z weekendu w Veracruz: kawa w Gran Cafe del Porton (obowiązkowy punkt szanującego się turysty - smaczna kawa i gorące mleko nalewane z wysokości, celem spienienia napoju); port, a w nim panowie i dzieci skaczące za złotówkę lub dwie do wody; w wodzie pływające meduzy - niewidoczne na zdjęciach, jedna firma taksówkowa w całym mieście, duuuzo policji - skutecznie pozbywają się odium miasta gangsterskiego; raj dla serferów - duże fale, płytko daleko w morze.

      Nazwę miasto zawdzięcza wielkopiątkowemu krzyżowi, postawionego przez Cortesa, początkowo nazwa osady brzmiała Villa Rica de la Vera-Cruz (prawdziwy krzyż), chociaż taksówkarz twierdził, że to od słowa ver a cruz (patrząc na krzyż).

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 29 kwietnia 2015 17:54
  • czwartek, 23 kwietnia 2015
    • Złodzieje

      Z moich doświadczeń własnych i opowiadań znajomych kradzieże domów, szczególnie tych wolnostojących, zdarzają się często. Okradane moga być również domy na strzeżonych osiedlach. Schemat postępowań w takich wypadkach jest podobny:

      1. Przesłuchanie (na własną rękę) pracowników. Podejrzenie pada zawsze w pierwszej kolejności na muczaczę, ogrodnika, kierowcę, nianię.

      2. Przesłuchanie ochroniarzy i pracowników porządkowych.

      3. Poddanie pracowników testom na wariografie (na moim osiedlu zwolniono strażnika i ogrodnika na podstawie wyników z wariografu).

      4. Zwolnienie strażników, profilaktycznie.

      5. Zebranie mieszkańców, poszukiwanie słabszego ogniwa. Kilke osiedli zostało okradzionych przez "mieszkańców", na krótko wynajmujących dom, podstawionych.

      6. Nocna straż obywatelska złożona z mieszkańców osiedla.

      7. Zamontowanie większej ilości kamer. Wzmożone środki ostrożności na bramie (zawsze telefon do właściciela celem potwierdzenia wizyty, pozostawienie dokumentu na bramie wjazdowej).

       

      Najdziwniejsze przypadki, ostatnio zasłyszane:

      1. Złodzieje zamknęli dwie muczaczę w łazience, by spokojnie obrabowac dom.

      2. Złodzieje wchodzą w nocy, podczas gdy właściciele chrapią.

      3. Złodzieje kradną puste pudłka i kartony.

      4. Złodzieje usypiają psa zatruta kiełbasą.

      5.Złodzieje podtswiają wóz transportowy pod dom na strzeżonym osiedlu i wywożą w biały dzień wszystkie meble.

      6. Złodzieje kopia tunel pod osiedlem, by spokojnie penetrować domy wewnątrz osiedla.

      7. Złodzieje instalują się w opuszczonym domu (metoda dziura w ogrodzeniu), z którego obserwują sąsiadów.

      

      Hitem ochroniarskim, nie wymagającym opatentowania, są mury zwieńczone potłuczonymi szybami wlanymi w beton, celem pokaleczenia ewentualych włamywaczy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 kwietnia 2015 16:15
  • niedziela, 12 kwietnia 2015
    • Śnieg w Meksyku

      Takie czasy, że nawet w Meksyku w środku kwietnia może zasypać śnieg lub grad. Trzy tygodnie temu zamknięto autostradę z powodu nadzwyczajnych w tym miejscu i czasie opadów śniegu, a w ostatni piątek spadł w Puebli gigantyczny grad, przez całą noc mieliśmy efekt śnieżnej dekoracji...

      Zdjecia z mojego osiedla sprzed trzech dni i z piatkowego wieczoru:

       

      Akurat byliśmy w trakcie fiesty, jak to przy weekendowym wieczorze:) Zanim jeszcze zaczęło się gradobicie jedna z Meksykanek wzięła różaniec, owinęła go dookoła ostrza noża i wbiła w ziemie, prosząc o ładną pogodę. Podobno to działa, gdy chce się odgonić chmury. Tym razem skończyło się zupełnie odwrotnie, prawdę mówiąć mam obawy, że to ona wywołała tę anomalię pogodową...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 kwietnia 2015 16:56
  • piątek, 10 kwietnia 2015
    • Co cię zaskoczy w Meksyku?

      Dziś na lekko niepoważnie.

      1. Możesz mieć problem z rozróżnieniem wariantów imienia odmaryjnego: Mariana, Marina, Maria, Marisol, Mar, Miriam. 

      2. Z imion męskich jest łatwiej - większość to Carlos albo Jose. Mnie najbardziej śmieszy popularne Alfonso i Iniaki.

      3. Psy zamieszkują dachy budynków.

      4. Większość twoich koleżanek będzie się zajmować sprzedażą, wynajmem domów, ewentualnie będzie prawniczką. Na bank.

      5. W nowych miejscach i wobec obcych osób trzeba być gotowym na całowanie, przytulanie i poklepywanie powitalne.

      6. Możesz się czuć jak król - jakiś człowiek ci zapakuje zakupy w siatkę, inny włoży je do samochodu, i pomoże wyjechac z parkingu, na każdym parkingu gość ci umyje samochód za grosze, pod każdą szanującą się restauracją gość ci odparkuje i przyprowadzi samochód, na stacji benzynowej nie musisz nawet wysiąść - ktoś ci wleje paliwo i wypucuje szyby. W domu muczacza ci posprząta, wyszoruje, wypierze nawet majtki, wyprasuje koszule nocne, ugotuje, postawi talerz na stole, zapyta czy odpowiednio doprawione, umyje gary, garaż i samochód (jeżeli akurat nie ma pod ręką gościa od mycia samochodów), ogrodnik zadba o twoje kwiaty, a jak masz fantazję to możesz się wyręczać w drobnych sprawach szoferem albo prywatnym ochroniarzem.

      7. Lekarz to twój bóg. Czekasz godzinami i nie narzekasz. Nawet (a właściwie to bez różnicy) jeżeli leczysz się prywanie.

      8. Nie ma takiej potrawy do której nie da się dodać chili, limonki i soli. Nie ma!

      9. Twoi najlepsi przyjaciele to kozły (cabrony). Jak nazwiesz tak obcego albo wroga - zginiesz.

      10. Wspominając Polskę musisz się liczyć z posądzeniem o bycie Rosjaninem i mówienie po rosyjsku, Dla Meksykanina to jedno i to samo.

      11. Proszek do prania zastępuje każdy inny detergent, środek czystości, nabłyszczacz i odkażacz.

      12. Na większość chorób pomaga zastrzyk - grypa, przeziębienie, temperatura, sraczka. Nieważne!

      13. Żel zastępuje fryzjera i szampon. Bez żelu nie ma udanej stylizacji. Im więcej żelu tym elegantsza stylizacja.

      14. W miejscach publicznych dorośli bawią się jak dzieci - tarzają po trawie, popychają, wykręcają sobie  ręcę, rżą,  gonią się, wchodzą pod fontanny, iskają się, wyciskają sobie pryszcze, całują się. Kochają klaunów!

      15. Makijaż robi się gdzie popadnie. W metrze, samochodzie, restauracji, kolejce, na ławce, w pracy. Rzęsy kręci się na łyżeczce.

      16. Piłeś alkohol - jedziesz. Tylko wolniej. Możesz włączyć awaryjne, dla ostrzeżenia. Stuknąłeś gościa z przodu? Masz prawo się wkurzyć, po cholere się baran zatrzymuje, ludzi chce pozabijać!

      17. Tubylcy obywają się bez wielu rzeczy. Prawo jazdy? A co to takiego?

      18. Jeśli pijesz herbaty, powinieneś polubić rumiankową - w większości knajp tylko taka jest w ofercie.

      19. Najhuczniejsze urodziny mają 3-latkowie i 15-latkowie (tzw. małe wesele).

      20. Najświętszym prawem każdego człowieka pracującego jest prawo do dwugodzinnej przerwy na lunch.

       

      cdn

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Co cię zaskoczy w Meksyku?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 10 kwietnia 2015 06:02
  • wtorek, 24 marca 2015
  • poniedziałek, 23 marca 2015
    • Tequila

      Być w Meksyku i nie spróbować najsłynnieszej tutejszej wódki? Być w Meksyku i nie zobaczyć miasteczka, gdzie została wymyślona? Albo nie spróbować najdroższej tequili na dziedzińcu domu należącego do Jose Cuervo? Byłoby dużym przeoczeniem.

      Okolice pomiędzy Guadalajarą i miasteczkiem Tequila to kraina niebieskich kaktusów. Od 1600 roku produkuje się tu na skalę przemysłową tequile, tylko tu można ją produkować, butelkować i eksportować, nazwa tequila jest zastrzeżona. Oczywiście przy drodze stoją panowie z napojem wyprodukowanym domowymi metodami i w wielu okolicach można kupić tequilę a'la tequila, ale tu, w Jalisco, w domu-fabryce Jose Cuervo kupimy TĘ tequilę, najsłynniejszą wodę z agawy (choć są i zdania odmienne, moi znajomi twierdza, że najlepszy jest Don Julio). Po wizycie w fabryce możemy wyskoczyc do muzeum tequili, w restauracji spróbowąc przysmaków z agawy, a na miejscowym ryneczku kupić ozdoby z wysuszonych włókien agawy, "oro azul". Warto też zajrzeć do baru La Capilla, uznanego za jeden z 50 najlepszych barów świata.

      W fabryce Jose Cuervo wycieczki po angielsku i hipszpańsku są oferowane cały dzień. W taniej wersji można zobaczyć wnętrze fabryki, i poznać cały proces powstawania trunku: przygotowanie serca agawy (tzw. pina, bo przypomina owoc ananasa czyli po hiszpansku pinii), gotowanie (bardzo słodki aromat, sok agawy nadaje się do produkcji miodu), fermentowanie, leżakowanie, butelkowanie, pierwsze samochody dostawcze rodziny Cuervo, maskotkę - wielkiego czarnego kruka, i spróbować tańszych wariantów tequili (blanco, reposado). W wycieczkach droższych i dłuzszych przewodnik zabiera grupę na pole, gdzie dojrzewają agawy, a także robi króki kurs rozpoznawania dobrej tequili (anejo, de la familia), połączony z degustacją tequili rodzinnej, przeznaczonej do użytku rodziny przedsiębiorcy.

      Co ważne - nikt tu nie podaje tequili z cytrynką i solą, jedynie samą, można tequilę rozcieńczać sokiem (z tamaryndowca, limonki lub truskawki), ale to tylko jest wskazane w przypadku tequilii słabszej niż 100-procentowa.

      Smacznego:)

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 marca 2015 16:46