Jak to w Meksyku

Moje wrażenia z codziennego życia w Meksyku. Napisz do mnie: commbi@onet.eu

Wpisy

  • środa, 13 grudnia 2017
    • Pielgrzymi Guadalupe

      Kończy się właśnie największe święto religijne Meksyku, czyli święto Matki Boskiej Guadalupe, meksykańskiej wersji Matki Boskiej Zawsze Dziewicy.

      Od wielu dni pielgrzymi z całego kraju, ale też zza granicy, szli, pedałowali na rowerach, biegli lub jechali ciężarówkami w stronę stolicy. Widziałam nawet małe dzieci pchane w wózeczkach i osoby na wózkach inwalidzkich. Plecaki pielgrzymów udekorowane były figurkami Maryi, ciężarówki oblepione sztucznymi kwiatami, a biegacze trzymali nad głową transparenty lub zapalone znicze. 
      W dzień widok niesamowity na morze umęczonych ludzi, z ich kolorowymi dewocjonaliami, ale nocą na nieoświetlonych drogach doszło do kilku wypadków. 13 osób zginęło a kilkadziesiąt jest rannych wskutek wypadków na drogach.

      Podobno przynajmniej raz w życiu trzeba się wybrać na taką pielgrzymkę, dziękczynną, ale znam takich, którzy chodzą co roku. szacuje się, że 12 grudnia do Bazyliki w Mieście Meksyk dociera około 8 milionów pielgrzymów!
      Virgen z Guadalupe, Morenita, to najpotężniejsza święta w Meksyku i tam gdzie żyją Meksykanie. W samym Nowym Jorku jest 50 organizacji poświęconych jej kultowi.
      O samym kulcie Matki Boskiej Guadalupe już pisałam, i nie chcę się powtarzać, podaję link do kilku zdjęć z tego roku:

      https://elpais.com/elpais/2017/12/12/album/151306

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Pielgrzymi Guadalupe”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 13 grudnia 2017 05:27
  • wtorek, 31 października 2017
    • Dia de Muertos


      Z doniesień policyjnych dziś rano, tego co mówią ludzie w mediach i radia wynika, że na Halloween przestępcy z okolic Puebli przygotowali wielką niespodziankę. Strzelali się na ulicach, uciekali w samochodach z przyciemnianymi szybami, kradli samochody do celów ucieczki, a jeśli kierowca się stawiał - zabijali, gonili ofiary aż do szpitali, by tam dokończyć egzekucję (zamaskowani, z długą bronią palną, w biały dzień), a następnie rozpłynęli się we mgle. Zginęło 13 osób, ale być może ofiar będzie więcej, jeśli doliczyć osoby porwane i zaginione. Podobno strzelanina to pokłosie zamordowania tydzień temu lidera jednego z gangów. Podobno konfrontacja była odwetem drugiego gangu, obydwa trudnią się kradzieżą i sprzedażą nielegalnie pozyskanego paliwa, co jest w Meksyku przestępstwem dość powszechnym. Jest nawet w radio antyreklama tego procederu, gdzie dwójka dzieci rozmawia o zawodach wykonywanych przez rodziców i jedno z nich mówi, a mój tata sprzedają paliwo na ulicy, na co drugie odpowiada - sprzedawanie kradzionego paliwa nie jest pracą...
      Jeden z zabitych przywódców gangu, ten, którego dopadli w szpitalu, miał 28 lat.
      Wiele razy wcześniej słyszałam o doniesieniach, że na bazarkach, gdzie upłynnia się paliwo, dochodzi do bijatyk i walk pomiędzy gangami.
      Strzelanina wywołała panikę w miasteczku Tlaltenango, ludzie zabierali dzieci ze szkoły, odwołano lekcje, pielęgniarki opuściły pacjentów, ludzie pozamykali się w  domach...
      Poza incydentami, jak powyższy, święto Zmarłych przebiega w atmosferze wesołej i szalonej. Dzieci się przebierają za trupy, na każdym rogu, w każdym domu, u lekarza, w Walmarcie, na uczelniach, w warzywniakach stoją ustrojone kwiatami ołtarze ku czci zmarłych. Cmentarze pachną jedzeniem i rozbrzmiewają muzyką.
      Cmentarne rytuały i wierzenia bardzo dobrze oddaje bajka dla dzieci, wyprodukowana przez Disneya - "Coco" z tego roku.
      Tymczasem na cmentarzu publicznym w Mexico City przybywa około 40 ciał dziennie, osób niezidentyfikowanych, zabitych, zastrzelonych, uduszonych, potrąconych, zdeformowanych, pociętych, znalezionych przy drodze, po które nikt się nie zgłasza. Sa wśród nic anonimowe ofiary trzęsień ziemi. Technicy katalogują ciała, według numeru, przyczyny śmierci, znaków szczególnych, danych DNA, z nadzieją, że po latach odnajdzie się ktoś z bliskich.
      Jeśli nie - zostaną pochowani w masowych grobach, albo ciała przekazane do uniwersytetu na badania dla studentów medycyny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 października 2017 19:14
  • czwartek, 12 października 2017
    • Po trzęsieniu

      Mija blisko miesiąc od potężnego trzęsienia ziemi (19 września 2017, z epicentrum w środkowym Meksyku), a sprawy dookoła wracają do normalności, jednak powoli. Niektóre ulice Puebli wciąż zamknięte, uszkodzone budynki opustoszały, czekają na wyburzenie lub odremontowanie, szpital, który najbardziej ucierpiał w trzęsieniu, a chorzy zostali przeniesieni już nie nadaje się do uratowania, połamane wieże kościelne straszą uszczerbionymi kikutami.
      Najtrudniejsza jest sytuacja ludzi, którzy stracili domy, dotyczy to wsi i miasteczek w stanie Morelos, Puebla i wokół stolicy. Z dużych miast dociera pomoc (wspaniale odpowiedzieli zwykli ludzie na tragedie sąsiadów i obcych), głównie jedzenie, środki higieniczne i materiały budowlane, ale dzieje się to chaotycznie. Moi znajomi, którzy zaangażowali się w pomoc jadą wyładowanymi samochodami od wsi do wioski, szukając miejsc oddalonych od głównych dróg i zostawiają dary ze zbiórek tam, gdzie jeszcze nie dotarła żadna inna pomoc. Szkoły, urzędy, sklepy, kościoły, prywatne domy - wszędzie można zobaczyć centra zbierania darów. Internet zalały filmiki, w których dostarczyciele pomocy skarżą się na lokalnych urzędników - że przechwytują dary, zamykają u siebie, nie oddają potrzebującym, trzymają na kampanię wyborczą na 2018. 

      Czy to prawda - pytałam mojej koleżanki, która jeździ po wsiach. Wytłumaczyła mi to tak: w kraju, gdzie panuje tak wielka nieufność wobec polityków, gdzie istnieje taki poziom korupcji na poziomie urzędników państwowych i taki niski poziom mechanizmów demokratycznych, ludzie wierzą, że najlepiej zawieźć pomoc osobiście do konkretnego domu. Ale ci o dobrym sercu nie rozumieją, że nie może każdy prywatny samochód jeździć po uszkodzonych drogach, tłoczyć się po ulicach wylotowych z miasta, wspomagać nadmiernie jedną rodzinę czy jedna społeczność. Robi się zamieszanie. Lokalni urzędnicy chcą przejąć towary i redystrybuować według potrzeb, ale nikt im nie wierzy. Czy słusznie? Tego nie wiadomo...

      Problemem  wielu osób jest, że zostali pozbawieni domów i wszystkich osobistych rzeczy, ale nawet ci, którzy nie ucierpieli bezpośrednio, mają na przykład zamknięte biura, biznesy, albo po dziś dzień zamknięte szkoły. Dzieci siedzą w domu z rodzicami, bo ich szkoła wciąż nie została sprawdzona przez specjalistów od uszkodzeń budynków! Niestety dotyczy to szkół publicznych, prywatne już się otworzyły. 

      Oczyszczanie ulic, odbudowa budynków, pomoc psychologiczna ludziom po traumie, powrót do normalności to długie miesiące, albo lata. Ćwiczenie wyjść ewakuacyjnych, lustrowanie ścian i zakamarków pod kątem ewentualnych kryjówek, spadek zainteresowania penthousami, lęk przed przejazdem estakadami i tunelami to dalekosiężne skutki ostatniego wstrząsu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Po trzęsieniu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 października 2017 16:05
  • niedziela, 01 października 2017
    • Porównania i zdziwienia

      Rozmawiałam dziś z chłopakiem z Wenezueli. Z Caracas. Studiował trochę w Stanach, trochę w Kanadzie, wykłada teraz na uczelni w Meksyku, ma swój gabinet fizjoterapii, dziewczynę stąd. Przyjeżdżając do Meksyku, on, Latynos, przeżył szok kulturowy! Co mają powiedzieć Europejczycy:)
      Mama mu mówiła, nie jedź do Meksyku, tam jest tak niebezpiecznie! Ale to w mediach obowiązująca narracja, on nie czuje się tu zagrożony, mimo, że mieszkał w DF, Monterrey i Puebli. Uważa, że to co się dzieje obecnie w Wenezueli, wyklucza jego powrót do domu. Nie był w Caracas od czterech lat. Uważa, że to zbyt niebezpieczne. Kradną i zabijają nawet na lotnisku. A jego będą traktować jako bogacza z zagranicy? Milionera? (W mniemaniu podrzędnych rzezimieszków, ktoś kto pracuje za granicą siedzi na worku złota).
      Cztery lata temu ukradli mu wszystkie prezenty, które wiózł dla rodziny. A jego brata, który mieszkał w Kolumbii, zaraz po opuszczeniu lotniska w Caracas porwali. Chciał tylko odwiedzić syna. Pewnie było to typowe porwanie dla okupu, ale widocznie się stawiał, bo go zastrzelili. Rodzice muszą zostać, Caracas to jedyne miejsce, jakie znają, ale wszyscy rówieśnicy mojego znajomego pouciekali stamtąd.
      "Policja i mafia to jedno i to samo. Poziom stresu niebotyczny. 
      Nie jedź tam, obiecaj" - mówi mi na pożegnanie Wenezuelczyk.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 października 2017 21:21
  • czwartek, 21 września 2017
    • Trzęsienie ziemi w Meksyku

      Wrzesień stanął pod znakiem trzęsień ziemi. Najpierw 7 września potężne trzęsienie z Oceanu zniszczyło dużą część domów w stanie Oaxaca i Chiapas (południe Meksyku), a 19 wrześnie kolejne, tym razem z epicentrum w środkowej części Meksyku (stan Morelia). 

      Pierwsze trzęsienie było ajsilniejszym, jakie odnotowano od stu lat - 8,2 w skali Richtera. Drugie nieco słabsze, 7,1. Straty największe są w Mexico City, głównie z powodu wad konstrukcyjnych budynków i specyficznego położenia miasta - na osuszonych bagnach. Jakkolwiek strasznie to nie zabrzmi, żyjemy w kraju trzęsień ziemi i jesteśmy na nie w jakimś sensie przygotowani. Miejsca użytku publicznego, prywatne firmy, szkoły, uniwersytety mają przygotowane warianty postępować na wypadek katastrofy. Dzieci ćwiczą ewakuacje, mają na wyposażeniu szkolnej apteczki maski przeciwgazowe, uczą się o trzęsieniach w szkole. 

      Kilka faktów z ostatniego trzęsienie ziemi (stan na 20 września):
      - nie było ostrzeżenia o nadejściu trzęsienia, ponieważ aparatura mierząca jest ulokowana w okolicy wybrzeży Meksyku, skąd przychodzi najwięcej drgań.
      - 220 osób zabitych, w tym prawie połowa w stolicy kraju
      - zawaliło się 40 budynków w stolicy, w tym dwie szkoły
      - najbardzej ucierpiały hostoryczne dzielnice Condessa i Roma (podobnie było w trzęsieniu ziemi sprzed 32 lat w stolicy)
      - w Puebli jest zniszczonych 46 budynków, głównie w starej części miasta, w tym kilka wież kościelnych
      - 14 osób zginęło w kościołach w Puebli
      - W Mexico City i w Puebli ewakuowano niektóre szpitale
      - w kilku stanach odwołano lekcje w szkole aż do poniedziałku
      - trwa sprawdzanie budynków i odgruzowywanie zawalonych budynków, liczba ofiar i rannych może być wyższa

      W chwili wybuchu ludzi ogarnia panika, ci, którzy mogą zaczynają uciekać z budynków, przez dwie godziny w niektórych miejscach nie było prądu ani internetu, trudno było dodzwonić się do bliskich. Do budynków nie wolno wchodzić, trzeba poczekać na sprawdzenie stanu technicznego. 

      W tej sytuacji ludzie wsiadają w samochód i jadą do bliskich oraz do szkół po dzieci (katastrofa wydarzyła się o 13.14). Nie działają światła, ulice zaczynają się korkować, zaczyna się chaos, wypadki samochodowe, kierowcy w nerwach. I w tym momencie wkraczają drobni przestępcy, wymuszający od ludzi uwięzionych w korku cenne przedmioty! 
      Działo się tak i w Mexico City i w Puebli. 

      Dziś organizujemy pomoc materialną, produkty spożywcze, artykuły higieniczne, oddawanie krwi. Na produktach spożywczych trzeba napisać "ayuda", żeby oszuści nie mogli tych produktów potem sprzedać...
      Odczuwamy lekkie wstrząsy wtórne. Po internecie krążą kolejne, głównie fałszywe ostrzeżenia o powtórnym silnym wstrząsie, ludzie wykupują wodę ze sklepów. Ci, którzy mieszkają na wysokich piętrach, boją się pewnie bardziej.


      Dzieci moich znajomych były tego dnia jak zwykle w szkole. Dopołudnia nauczycielka wspominała trzęsienie ziemi sprzed 32 lat (dokładnie 19 września się wydarzyło), zabrzmiały syreny. Kiedy dwie godziny później zatrzęsło naprawdę, dzieci myślały, że to taki show...





      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 września 2017 17:35
  • poniedziałek, 29 maja 2017
  • niedziela, 30 kwietnia 2017
    • Matka Boska

      120161126_132927

       

      Też byliśmy, a co, nie tylko prezydent z małżonką może... 

      Bazylika Matki Bożej z Guadalupe jest aktualnie największym sanktuarium maryjnym na świecie – rocznie przybywa do Meksyku 12 milionów pielgrzymów. Dla porównania – kolejnymi co do wielkości ruchu pielgrzymkowego sanktuariami są: Lourdes – 6 mln,  Jasna Góra  – 4 mln pielgrzymów rocznie. Stara świątynia zapada się na bagnistych ziemiach meksykańskiej stolicy, w ostatnich latach wybudowaną nową, większą, z cudowną kopią obrazu patronki kraju. Można go podziwiać zaledwie kilka sekund na ruchomej taśmie, przesuwającej kolejnych pielgrzymów.

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      niedziela, 30 kwietnia 2017 01:53
  • piątek, 06 stycznia 2017
    • Protest bez sensu

      Źle się dzieje w państwie meksykańskim. W tym tygodniu, w odpowiedzi na podwyżkę cen benzyny, społeczeństwo się zorganizowało i wyszło na ulice. Część zablokowała stacje benzynowe, część ulice, a jeszcze inni, wykorzystując ogólne zamieszanie, zaczęli okradać sklepy i rabować kogo się da. Internet pełen jest zdjęć zdemolowanych sklepów i firm.  Koleżanka Meksykanka obawia się ,że skończy się to kolejną meksykańską rewolucją. Policja podobno nie reaguje, być może by uniknąć eskalacji przemocy, więc pojawiła się teoria spiskowa, że protestanci są ...opłacani przez rząd. Nienawiść do prezydenta Pena Nieto sięga zenitu. Media społecznościowe parują od porad, gdzie nie iść, gdzie napadają, gdzie zablokowali. A nawet utworzyła się inicjatywa rozwiązania konfliktu "wewnętrznie", poprzez la paz, jutro o 10 każdy ma się pomodlić w swoim domu o pokój w "tym pięknym kraju...."

      Niedawno mieliśmy nieprzyjemność przejeżdżać przez stan Oaxaca, niesławny z powodu licznych protestów i blokad, o których już kiedyś pisałam. Oczywiście na środku drogi między dwoma dużymi miastami blokada. Kilka godzin stania w słońcu. Pasażerowie busów i taksówek wzięli tłumoczki na plecy i ruszyli na nogach na drugą stronę blokady, tam już czekały taksówki i busy. My, posiadacze samochodów, biernie czekaliśmy. W okolicznym sklepie dowiedziałam się, że blokada trwa od wczoraj. PO kilku godzinach opuścili drogę, poszli do domów, pewnie zgłodnieli. Przejeżdżając przez miejsce protestu pytaliśmy lokalsów po co ten protest był? NIKT nie wiedział. Wiedzieli tylko, że ciągle tu stoją i że to nie są miejscowi działacze, ale przyjezdni, dowożeni busami na demonstracje... No, Meksyk!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 06 stycznia 2017 06:23
  • środa, 28 września 2016
    • Z cyklu "Moja koleżanka": Anita

      Anita ma pod czterdziestkę, pochodzi ze stanu defectuoso (uszkodzonego, taki meksykański żart), czyli DF, Districto Federal, Miasta Meksyk. Kilka lat temu cała jej rodzina musiała opuścić rodzinne strony, po tym, jak zostali napadnięci i obrabowani do skarpet. Mieli mały rodzinny zakład produkcyjny i dobrze im się powodziło. Część rodziny wyjechała do Stanów, część osiedliła się w Puebli.
      Anita ma jedno dziecko nastoletnie,  z nieznanego ojca i jedno kilkuletnie z mężczyzną, który na co dzień mieszka gdzie indziej, ze swoją pierwsza rodziną, czyli typowy w Meksyku podział na Casa Grande (prawowita małżonka) i casa Chica (kochanka na boku). Oczywiście mężczyzna utrzymuje obie rodziny. Na niezłym poziomie. Anita ma dwie muczacze de planta (czyli mieszkające z nią na stałe), duży dom, samochód, czas na pasje, nie pracuje, dzieci chodzą do prywatnych szkół. Ale jest bardzo zajęta, do tego stopnia, że czasami "mąż" musi jej pomagać zawozić dzieci do szkoły, bo ona się nie wyrabia. Nie wychodzi nigdzie bez dzieci, bo "nie ma kto się zająć młodszą córką". Na pytanie, czy nie może tego zrobić któraś muczacza, albo "mąż", odpowiada, że muczaczy nie ufa, a "mąż" nigdy nie był z dziećmi dłużej niż kilka minut sam i na pewno by sobie nie poradził.
      Wieczorami cały dom siada przed telewizorem, obejrzeć seriale, przy czym zauważyłam, że prym w trzymaniu pilota wiedzie jedna z muczaczy. Pracuje dla Anity już pięć lat i wiele jej zawdzięcza - mogła skończyć studia zaocznie (prawo). Pewnie kiedyś zostawi Anitę dla pracy w zawodzie, a może uznała, że  tak jej dobrze, ma gdzie mieszkać, co jeść, zapewnione podstawowe rozrywki i nigdzie nie pójdzie. Anita myśli o założeniu jakiegoś biznesu, ale tak ogólnie, ale jest też otwarta na opcję urodzenia kolejnych dzieci. Twierdzi, że kocha psy, ale swoje trzy umieściła w ogrodzie i nigdy nie wpuszcza do domu, żeby nie nabrudziły. Nigdy ich nie wyprowadza na spacery, bo... nie ma czasu. Szuka suki, żeby geny jednego z jej psów się nie zmarnowały, i chce wychowywać kolejne szczenięta...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 28 września 2016 20:19
  • poniedziałek, 29 sierpnia 2016
    • Juan Gabriel

       

      Wczoraj zmarł Juan Gabriel, Meksyk pogrążył się w żałobie, bo zmarł jeden z najsłynniejszych, najbardziej rozpoznawalnych i zasłużonych muzyków meksykańskich ostatniego półwiecza. Jego piosenki (był wykonawca ale i kompozytorem, producentem) idą w miliony, i były śpiewane przez setki innych artystów, napisał 1800 piosenek, sprzedawał płyty w milionach egzemplarzy, jego imię noszą ulice w Meksyku, a w Alei Gwiazd widnieje odcisk jego dłoni. Dziś stacje radiowe przypomniały, jak ten syn wieśniaków z Michoacan osiągnął tak niebywały sukces.
      Urodził się w ubogiej rodzinie, był jednym z dziesięciorga rodzeństwa. Jego ojciec nieumyślnie spowodował groźny pożar w trakcie wypalania traw, zrozpaczony próbował popełnić samobójstwo, a następnie trafił do szpitala psychiatrycznego, według jednych źródeł tam zmarł, według innych – skąd uciekł.
      Mama Juan Gabriela z resztą dzieci przeprowadziła się do Ciudad Juarez (tego Juarez, które obecnie słynie z przemocy). Jako kilkulatek Juan trafił do szkoły z internatem i uczył się rzemiosła. Po ośmiu latach rzucił szkołę, pomieszkał trochę u matki, a potem włóczył się po Meksyku, pracował barach, pisał piosenki, sprzedawał rękodzieła, próbował zainteresować swoja twórczością wytwórnie w Mexico City (trzykrotnie go odrzucano), a nawet trafił za kratki na półtorej roku. Dzięki pomocy przyjaciół udało mu się wyrwać z więzienia i stanąć na nogi. W 71 nagrał piuerwszy album i zyskał rozgłos dzięki piosence „No tengo dinero” (Nie mam pieniędzy). Do posłuchania tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=Wn2Xy2cbcWA


      Potem pisał same hity (https://www.youtube.com/watch?v=ojfAAqxfmaI, https://www.youtube.com/watch?v=kGO932B1mZo, https://www.youtube.com/watch?v=h5N8wDy25F0, itp. itd., 1800 innych przebojów...), mnóstwo artystów interpretowało jego piosenki, jedną z najlepszych interpretatorek jest niezaprzeczalnie jego wielka przyjaciółka i diva hiszpańskojęzycznej sceny Rocio Durcal
      (https://www.youtube.com/watch?v=pl76nN9-yj0). Wielokrotnie zamieniał się w aktora w filmach i telenowelach, a także prowadził na dużą skalę działalność charytatywną, wspierając osierocone dzieci, szczególnie w Ciudad Juarez. Nie założył nigdy rodziny, ma czwórkę dzieci.

      Zmarł w Kalifornii na atak serca, w emocjonalnych komentarzach dziennikarze meksykańscy wzywają do brania przykładu z Juana, który nie miał przecież łatwego życia, ale ciężką pracą, bez wpływowej rodziny, czy pieniędzy, jedynie wiarą w siebie osiągnął tak niebywały sukces.
      Nie będę ściemniać, że lubię piosenki Juana Gabriela, nie jest to mój styl do końca, ale z dużą przyjemnością mogę słuchać paru przebojów, np. https://www.youtube.com/watch?v=RgKqxLAhRKE&index=12&list=PL4iSbgi3WlCoCogwtSVcr8w4H-gAyqiFd, https://www.youtube.com/watch?v=f8U4L49QPyE&index=21&list=PL4iSbgi3WlCoCogwtSVcr8w4H-gAyqiFd, https://www.youtube.com/watch?v=hsNTOhlqwXE&list=PL4iSbgi3WlCoCogwtSVcr8w4H-gAyqiFd&index=24) oraz zawsze – w duecie z moim najulubieńszym meksykańskim pieśniarzem, Alejandro Fernandezem (https://www.youtube.com/watch?v=ZWdKWrcYU4w)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 sierpnia 2016 16:37
  • wtorek, 14 czerwca 2016
    • Cała prawda o Meksykanach

      Dopiero niedawno wpadła mi w ręce świetna książka Alana Ridinga „Distant Neighbors. A portrait of the Mexicans”, w której spisuje wszystkie ważne historie związane z Meksykiem, m.in. charakterystykę ludzi, co prawda dwadzieścia lat temu, ale wiele spostrzeżeń jest nadal aktualnych. A zatem wg Ridinga:

      1. Meksykanie są rozdarci między hiszpańską tradycją (katolicyzm, język, święta, aspiracje), a indiańską (duma z prehiszpańskiego dziedzictwa, mówienie z dawnych językach, tradycje lokalne, indiańskie stroje, wygląd).
      2. Meksykanie są refleksyjni, filozoficznie nastawieni do świata, cieszący się życiem, honorowi, marzący o leniuchowaniu, serdecznie, sentymentalni, czasami okrutni, z niezwykłą wyobraźnią, niezdolni do organizacji, anarchiści, kierujący się siłą, niż władzą.
      3. Meksykanin interpretuje świat emocjami. Dba o wewnętrzny komfort, nie o otoczenie, świat duchowy ważniejszy niż porządek w obejściu.
      4. Indywidualista, raczej niż grający w drużynie.
      5. Kochający kolory dookoła siebie.
      6. Posiada inne poczucie czasu. Ani śmierć, ani narodziny nie sa jakimś istotnym momentem na linii istnienia, śmierć jest śmieszna, groteskowa, wykpiwana. Przeszłość nie umiera nigdy. Przodkowie są wśród nas. Za to przyszłość zdaje się niemożliwa do zaplanowania, więc po co to robić? Lepiej wydac niż gromadzić, zabawi c się niż myśleć o jutrze. Ambicja? Marzenie o sukcesie wystarczy. Punktualność? Reguła dla jeleni. Przeciwnie! przybycie na czas jest widziane jako niegrzeczne.
      7. Cierpi na manana syndrom. To przejaw innego poczucia czasu i swojego miejsca w nim. Po co się szarpać dziś, skoro można to zrobić kiedyś tam. Sprzątaczki rzucają pracę z dnia na dzień, bo tak poczuły. Pryszłość jest nie do ogarnięcia, więc po co tracić czas. Ni modo - drugie ulubione słowo, tak musi być, los tak chciała, nie da się, nie ma wyjścia, asi es, tak już jest.
      8. Są przygotowani na najgorsze i akceptują najgorsze. Wg Octavio Paza - nihiliści
      9. Etniczna mieszanka narodu powoduje absurdalny rasizm wewnątrz społęcze nstwa i mimowolny podziw dla białych, gueros.
      10. Emocjonalni, wrażliwi, mozcno ziwązani z najbliższą rodziną.
      11. Maczyzm, wielowiekowa maska braku pewności siebie zaczęła się od zdrady Malinche (kochanki Corteza). Do dziś mężczyźni boją się damskiej przewrotności, na zapas nie ufają i kontrolują. Na zaufanie zasługuje jedynie własna matka i Matka Boska z Guadalupe.
      12. Fiesta, rzewna musyka, alkohol - najlepsze okazje do ekspresji miłości i nienawiści, zazdrości i lojalności. Spełaniają finkcje katharsis.
      13.Niechętni do idei solidarności, problemów nie dzilei się z obcymi, tylo sukcesy. Społeczn egoiści.
      14. Chaotyczni kierowcy, śmieciarze w przestrzeni publicznej.
      15. Aktorzy. Maskują emocje, frustracje, lęki. Biedni potrafią zarżnąć się na kredycie, niż oszczędzić na wioskowej fieście. Szafowanie akcesoriami statutu: zegarkiem ,torebką,   kierowcą, ochroniarzem.
      16. Cierpiący na manię tytułowania, wszyscy są profosorami, mistrzami, magistrami, licencjatami, doktorami, patronami, szefami.
      17. Słowa i człowiek mają osobne życie. Puste obietnice, słowa na wiatr, słowa zapychacze, pogaudszki o niczym – to specjalność meksykańska.
      18. Ksenofobiczni.
      19. Agresywni narodowcy, jednocześnie z podziwem zerkający na północnego sąsiada.

      Te i wiele innych ciekawostek o Meksykanach znajdziecie w książce. Polecam.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Cała prawda o Meksykanach”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 czerwca 2016 04:18
  • wtorek, 26 kwietnia 2016
    • Prasówka

      Co słychać w Meksyku? Pogoda dopisuje, idą wybory, internet działa, ludzie chodzą do pracy, wszystko normalnie. Biorę do ręki gazetę z 20 marca, "Reforma", za 15 pesos kupiłam, czyli jakieś cztery złote. A w niej:
      1. Tekst główny na pierwszej stronie: rodziny zaginionych z Veracruz podważają wiarygodność policji, już 176 osób zaginionych w tym stanie od początku roku. Giną głownie młodzi mężczyźni, w większości przypadków zostali porwani/aresztowani przez policję, ciała niektórych zaginionych odnaleziono, ze śladami tortur. Rodziny się niecierpliwią, bo nie ma wieści o bliskich, nie ma winnych, a śledztwa są prowadzone opieszale i w tajemnicy. Na stronie są jeszcze mniejsze teksty o rekonstrukcji średniowiecznych walk i wyborach w Puebli.
      2. Tekst o polityce, niedoborach więźniów w głównych więzieniach i uratowaniu grupy 18 Kubańczyków, których prądy zniosły na meksykańską wyspę Cozumel.
      3. Na trzeciej stronie historia korupcyjno-mafijna z Coahuila, albowiem w procesie przeciwko eksgubernatorowi zeznawał El Mono, członek kartelu Las Zetas. W 2015 w tym rejonie doszło do 340 ekzekucji. Do tego zdjęcie policjantki z zamaskowaną twarzą i nowy gubernator obiecujący bezpieczeństwo.
      4.  Zdjęcie najsłynniejszej w tym czasie dziewczynki z wioski Majów na Yukatanie, Fatimy, która przez przypadek została zaproszona na pokład prezydnckiego samolotu i poleciała z prez. Pena Nieto do Miasta Meksyk. Opowiada, że ta wycieczka zmieniła jej życie, a samolot jest większy niż jej dom, że nigdy nie leciała samolotem, nigdy nie była w stolicy i jak podziwiali ją koeldzy i koleżanki. Przy okazji gazeta wylicza, że w miasteczku fatimy nadal brakuje doprowadzenia instalacji wlektrycznych do domó, podłogi są z ubitej ziemi, i istnieje wysoki odestek analfabetyzmu. Obok tekst, że radny partii PRD wzywa do ujednolicenia kodeksu w sprawie małżeństw nieletnich (obowiązuje niby zgoda na wydawanie za mąż osob powyżej 18 roku życia, ale w wielu rejonach zwyczajem jest wydawać za mąż dzieci i nastolatki).
      5. Na piątej stronie tekst o aktywiście meksykańskim który był swiadkiem zamordowania aktywistki z Hondurasu i teraz dostaje pogróżki. Obok dwa teksty-statystyki dotyczące migrantów z południa (Meksyk zalewa fala z Salwadoru, Gwatemali, Hondurasu), miejsc, gdzie dostają tymczasowe schronienie i przypadki łąmania praw człowieka.
      6. Zdjęcie ciała i tytuł” trzech zabityc w Acapulco. Słynny kurort jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Meksyku, co kilka dni dochodzi do przypadkowycy strzelanin na ulicy albo egzekucji (np. faceci w łódkach podpływają do plaży, wysiadają, strzelają do opalającego się faceta, wracają na łódź, odpływają). Tu i ówdzie policja odnajduje odcięte głowy zabitych. Procent zajętycyh hoteli w czasie Wielkanocy to niecałe 50 (Cancun miał 80 procent). Obok zdjęcie narcowiadomości (przesłąnie od mafii dla populacji cywilnej), podsumowanie zabitych w największych miastach Meksyku, wspomnienie krwawego piątku na przejściu granicznym Reynosa (ze Stanami Zjednoczonymi), relacja z procesu szefa policji w Cancun (za używanie broni policyjnej w czasie prywatnych spotkań z przyjaciółmi i rodziną, pewnie włożył fotki na fejsa). Zdjęcie z pogrzebu pięciu zabitych policjanów z Jalisco, którzy zginęli w walce z uzbrojoną grupą przestępczą.
      7. Na połowie strony kolorowa reklama „Odkryj Meksyk” i turyści w kajaku. Obok: Podsumowanie liczby porwanych osób w poszczególnych stanach (wygrywa Veracruz). Zdjęcie pieska rasy labrador, który przechodzi szkolenie na psa-tropiciela narkotyków.
      8. Felietony polityczne, stopka redakcyjna, żarcik graficzny.
      9. Felieton w temacie: problemem Meksyku nie jest nierówność, lecz bieda.
      10. Nekrologi i trochę polityki.
      11. Zamieszki wysiedlonych w Tapachula, finansowe nieporuzumienia przy pensjach nauczycieli w Monterrey, protest pod szpitalem w Juarez, gdzie matka zmarła przy skomplikowanym porodzie, zarzuty korupcyjne wobec polityczki z Morelii, wzrost liczy rozwodów w stanie Nuevo Leon.
      12. Trochę gospodarki (ukradli traktor z wystawy Expo Rural 2016 w Morelii.
      13. Doniesienia międzynarodowe (Papież, Rosja, Castro, zika).
      14. Tekst Mario Llosy.
      15.Porady zdrowotne.
      16. reklama.

       

      Wszystko Ok w Meksyku, życie płynie, słońce świeci, szkoły otwarte...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 kwietnia 2016 05:34
  • piątek, 11 marca 2016
    • Zima w Meksyku

      Nadeszły zimne fronty i z 30-stopniowych upałów Meksyk wskoczył w przymrozki. w Leon (środkowy Meksyk) spadł śnieg, 15 cm. W Guadalajarze (zachodnie wybrzeże) wiał silny wiatr i padał grad, w Puebli (środkowy Meksyk) wiatr, grad i powalone drzewa, podobnie w mieście Meksyk i okolicach, Chichuaua (północny stan) - śniegi, Oaxca (południe) - dramatyczne ulewy, zatopione domy, Acapulco (słynny kurort) nie ma prądu... Wieje wiatr z prędkością ponad 80 km na godzinę. Szkoły w niektórych rejonach zostały zamknięte, bo nauczyciele nie mieli jak dojść do pracy. W stanie Meksyk (środkowy Meksyk) odwołano lekcje w piątek, z powodu ryzyka przewracania się drzew i bardzo silnego wiatru. Dwa tygodnie temu grypa zdziesiątkowała klasy, wielu rodziców po prostu nie posyłało profilaktycznie dzieci do szkoły, teraz anomalie pogodowe. W deszczową środę dzieci w szkole miały wyjść na wycieczkę do muzeum. Noc poprzedzającą wyjście trwała dyskusja na whatsappie, czy na pewno szkoła powinna zezwoilić na to wyjście, bo padało od kilku dni i faktycznie na mieści utworzyły się ogromne kałuże. Na argument, że to wyjście do muzeum, a ni na mecz na świeżym powietrzu mamy mówiły, ze w muzeum będzie zimno (w Meksyku budynki nie są ogrzewane) oraz, że dzieci się zaziębią w autobusie. Jednym słowem panika. Dziś wiało, więc whatsapp parował -autorytety zalecają pozostać  w domu, najlepiej się zaryglować i nie posyłać dzieci do szkół. Pojawiła się informacja, że jest ogłoszony stan alarmowy, ale szybko została zdementowana przez media. Faktycznie rano spadło kilka ziaren gradu w niektórych rejonach. I wiało. W Puebli drzewo przygniotło jedną taksówkę.
      ULice opustoszały, imprezy odwołane, od przyszłego tygodnia powrót lata. W Meksyku istnieje powiedzenie, że luty jest szalony, i marzec podobnie, jeśli chodzi o temperaturę. Rok temu też marzec był zimny i gradowy...
      Można przyjechać do Veracruz albo Cancun i przez tydzień nie wyjść z hotelu, jak np. nasi znajomi w grudniu...

       nevadas_mexico_destacada-600x318
      https://cbtelevision.com.mx/suspenden-clases-por-mal-clima-en-6-estados-de-la-republica/


      http://www.razon.com.mx/spip.php?article291819

       

      Frío y lluvias afectarán este domingo a gran parte del país
      http://www.horacero.com.mx/nacional/se-esperan-lluvias-en-gran-parte-del-pais-2/

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 11 marca 2016 05:19
  • sobota, 09 stycznia 2016
  • piątek, 27 listopada 2015
    • Finanse po meksykańsku

      Dziś na świecie Black Friday, więc na blogu kulisy meksykańskiego systemu finansowego w wersji micro. Z moich obserwacji wynika, że Meksykanie nie trzymają pieniędzy w banku. Powód jest szokujący - nie ufają pracownikom banku. Słyszałam historie, że jak tylko ktoś zgromadzi kasę na rachunku, przekupny pracownik zgłasza do odpowiednich grup i już jesteś na celowniku złodziei, naciągaczy, porywaczy. Były sytuacje, komentowane szeroko w mediach, gdy ktoś wybierał sporą sumę z konta i zaraz potem został napadnięty na parkingu, wniosek - pracownik banku złożył zawiadomienie.

      Z tego też powodu wielu usługodawców nie ma opcji płacenia kartą. Inny powód jest taki, że wiele z tych biznesów jest prowadzonych na czarno. Mój znajomy niedawno zamiast zapłaty za usługę dostał zestaw skórzany dla Harleyowca...

      Ostatni weekend był szalony, tzw Buen Fin, czterodniowe szaleństwo wyprzedażowe, podobno ludzie się tratowali przy co ciekawszych ofertach. Znam rodziny, które czekają cały rok na możliwość zrobienia zakupów w Buen Fi, chociaż w radio ostrzegali, że część tych promocji to zwyczajna lipa... Teraz natomiast nadchodzi czas finansowych bonusów dla każdego pracownika w Meksyku. Aginaldo świąteczne musi dostać każdy pracownik - firmy państwowej, prywatnej, a nawet ten zatrudniony na czarno, przy domu. To silna, niepodważalna tradycja. taka trzynastka, finansowy zastrzyk na święta.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Finanse po meksykańsku”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 27 listopada 2015 15:08
  • środa, 18 listopada 2015
    • Incydent na drodze

       Ostatni weekend zapamiętamy jako jeden z najbardziej pechowych. W okolicach miasta Quaretaro (środkowy Meksyk) zatrzymaliśmy się spróbować lokalnego wina, na trasie między Tequisqyiapan a Pena de Bernal jest kilka winnic otwartych dla turystów. Złodziejom wystarczyło piętnaście minut, by obrabować nam samochód. Dosłownie kilkanaście minut później w lekkim korku na drodze stuknął nas samochód z tyłu.

      Teraz krótki opis rozwiązywania tego typu problemów w Meksyku. Moi znajomi wiele razy uprzedzali mnie - jak cię stuknie ktoś, kto nie ma ubezpieczenia, odpuść sobie, straciłaś. Zważywszy, że ubezpieczanie samochodów od wypadku nie jest tu popularne, taka postawa może stanowić pewne wyzwanie finansowe dla nas, ubezpieczonych.

      ok. Stuknęli nas, dwóch kolesi, starawym samochodem, bez dokumentów, bez ubezpieczenia, lekko pod gazem. Zanim zdążyliśmy ustalić fakty, nadjechała policja na sygnale, patrol zajmujący się obsługą tej konkretnie autostrady. Za chwilę podjechała też karetka Czerwonego Krzyża, zapytać czy nie potrzebujemy pomocy. Aż dotąd wszystko przebiegało sprawnie.

      Postanowiliśmy wezwać nasze ubezpieczenie, bowiem samochód jest służbowy i wolimy załatwiać sprawy legalnie, o ile to możliwe.

      Godzinę później dotarł ubezpieczyciel i rozpoczął żmudne negocjacje ze sprawcą. Zjechała się  CAŁA rodzina sprawcy - ciężarna żona, kuzyn, bratanek, matka z ojcem. Plus sąsiedzi. POlicjant zanotował, że kierowca miał promile, spisano protokół, oszacowano nasze straty na 3 tysiące złotych. Rozpoczęło się bezowocne oczekiwanie na gotówkę. Dzwonienie. Negocjacje. Trzy godziny później policjant zdecydował, że w tej sytuacji musimy pojechać wszyscy do Ministerio Publico (była niedziela wieczór) i tam rozpocząć inną procedurę wobec sprawcy. Ubezpieczyciel doda, że to oznacza cała noc w Ministerio i zarekwirowanie naszego samochodu jako dowodu w sprawie na jakieś 15 dni. Uznaliśmy takie rozwiązanie za chore i  nie zgodziliśmy się. Ubezpieczyciel doradził, aby wziąć co daje sprawca i oddalić się (telewizor). Musieliśmy anulować zgłoszenie, podpisać, że nie rościmy żadnych pretensji do nikogo. My odjechaliśmy, a policjanci zostali ze sprawcą, myślę, że dwie flaszki załatwiły resztę.

      Nie słuchałam koleżanek, to teraz wam mówię: jeśli was stuknie ktoś bez ubezpieczenia - bierzcie plazmę i dajcie sobie spokój!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      środa, 18 listopada 2015 23:47
  • czwartek, 05 listopada 2015
    • Los Muertos

      Za nami najbardziej kolorowe, pachnące, widowiskowe święta meksykańskie - Dzień Zmarłych. Zmiksowane z silnie rozpowszechnioną, szczególnie w dużych miastach, tradycją Halloweenową przynosi ciekawe efekty.

      Najpierw jest szaleństwo Halloweenowe - kostiumy, przebiarańcy, fiesty, dzieci rysujące upiory i dekorujące czaszki, procesje po domach w poszukiwaniu cukierków, strasznie udekorowane domy. Meksykańska tradycja na przeżywanie Dia de Muertos to z kolei budowanie ołtarzy zmarłym, palenie im świeczek i poszukiwane kontaktu ze światem zmarłych. Nie znam Meksykanina, który nie wierzyłby w silne współistnienie świata żywych i zmarłych i nie potrafiłby przytoczyć kilku anegdot z własnej historii. Ścieżka kwiatów tego dnia biegnie do drzwi albo i poza dom, aby zmarły łatwiej trafił do swojego ołtarza. Na cmentarzach grają mariachi i leje się tequilla. Oto zdjęcia kolorowej, śmiertelnie udekorowanej Puebli.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 listopada 2015 01:46
  • poniedziałek, 12 października 2015
  • piątek, 09 października 2015
    • Wojny na granicy Usa-Mex

      Dopiero niedawno odkryłam serial dokumentalny "Border Wars", produkowany przez USA już od 2010 roku. Temat mnie ciekawi, ponieważ opowiada o zmaganiach dzielnych  agentów amerykańskich z zalewem meksykańskich imigrantów i handlarzy narkotyków. Kamera śledzi celników przeglądających dokumenty, towarzyszy agentom na koniach lub quadach przeczesujących nocą pustynie Arizony, zagląda pod maski samochodów zamienionych w ładownie marihuany, obserwuje nocne loty szybowców zrzucających towar po amerykańskiej stronie i wślizguje się za agentami w podziemne tunele, wykopane pod granicą.

      Agenci mówią po hiszpańsku i w sumie traktują Meksykanów dobrze. Na ogól mają do czynienia z ludźmi głodnymi, wyczerpanymi, odwodnionymi, zdezorientowanymi, czasami dziećmi. Meksykanie imigranci próbująszczęścia w grupach. Płacą przewodnikowi, ten pod osłona nocy prowadzi ich przez pustynie, popędza, narzuca tempo, dostanie całość pieniędzy, jak doprowadzi grupę do określonego celu (jakieś większe miasto, gdzie mogą zniknąć w tłumie, zostać odebranymi przez kogoś z rodziny). Ci bez przewodnika, albo z przewodnikiem oszustem zostaja pozostawieni sami sobie. Bez wody, bez planu drogi, bez wyobrażenia ile dni muszą iść, wystawieni na słońce i niebezpieczne zwierzęta. Wielu umiera po drodze. Złapani mówią, że wrócą jeszcze raz, lepiej przygotowani, taka gra w ja uciekam, ty mnie łap.

      Buty mają owinięte szmatami, żeby nie zostawiać śladów na piasku. Ci, którzy przenoszą ładunki narkotyków, dźwigają nawet 30-kilogramowe obciążenia.

      Znam te historie z drugiej strony. Znajoma mówiła mi, że jej mąż dwa razy nielegalnie przekraczał granicę. Raz go złapali, raz miał szczęście. 7 dni przez pustynię. Inna Meksykanka szła tunelem, wygodnym, ale to było paręnaście lat temu i kontrole były mniejsze. Dawniej też łątwo było przekupić celników, nielegalni szli wtedy, gdy była przekupiona zmiana na granicy. Wielu  z nich wracało w końcu do Meksyku, bo tęsknili za rodzinami. Za jedzeniem. Za byciem normalnym obywatelem, nie osobą gorszej kategorii. Jak to ujął pewien taksówkarz, były emigrant, z Guadalajary: "może tu mniej zarobię, ale mam swoich kolegów, do których wpadnę na tequille, i nie musze się anonsować tydzień naprzód, ludzie są weselsi i życie płynie leniwie..."

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      piątek, 09 października 2015 06:12
  • wtorek, 22 września 2015
    • Jest odważna dziennikarka w Meksyku

      Trafiłam na świeżą notkę, sprzed dwóch dni, o nagrodzie przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy hiszpańskojęzycznych dla Carmen Aristegui, niepokornej meksykańskiej dziennikarki. Nagrodę otrzymała za reportaż "Casa Blanca" (Biały dom), traktujący o machlojkach obecnego prezydenta Pena Nieto i jego rodziny. Prasa porównuje aferę do innych podobnych przypadków, nazywając ją a to Watergate, a to Mexicoleaks. Chodzi o korupcję na szczeblach władzy - pierwsza dama zakupiła jakoby rezydencję na luksusowym  osiedlu Lomas de Chapultepec od firmy, która wygrywała przetargi decyzją najbliższych urzędników Pena Nieto (podobnie robili inni urzędnicy rządzącej partii).

      Niepokorna dziennikarka została zwolniona z radia Noticias MVS i nie było to jej pierwsze doświadczenie. Kilka lat temu oskarżała ówczesnego prezydenta Calderona o alkoholizm i to śledztwo również przypłaciła utratą pracy. Tym razem wraz z dziennikarką zwolniono kilkoro jej współpracowników, a w geście solidarności ze zwolnionymi odeszli także niektórzy publicyści i dziennikarze stacji. Nie obyło się też bez nawoływania do bojkotu stacji, protestów ulicznych, petycji na platformie Change.org i akcji poparcia dla zwolnionych na Twiterze. Aristegiu publikuje dalej na niezależnym portalu i przyłączyła się do społeczności Mexicoleaks, gdzie wciąż można znaleźć niezależne analizy i słowa krytyki wobec rządzących, rzadkość w meksykańskim dziennikarstwie. Jeden z amerykańskich portali posumował aferę: Logika po meksykańsku:  odkryć konflikt w świecie władzy. Kogo wyrzucić? Dziennikarzy, którzy dokonali odkrycia."

      Wnętrza domu, i samą pierwsza damę oraz dziennikarkęmożna pooglądać tu: https://www.youtube.com/watch?v=DW8YtMI3cWk

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      commbi
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 września 2015 19:29

Wyszukiwarka

Kategorie

Kanał informacyjny